HomePageCo to jest ARGO ?Linki do stron poświęconych rowerom i turystyceNapisz do nasStrona WebmasteraVersión españolaEnglish version

Spis treści:


Jak to się wszystko zaczęło...

Co się działo
tuż przed...

Rozdział I
Droga na Wyspę

Dzień 1.
ze Szczecina
do Giessen

Dzień 2.
z Giessen
do Arnhem

Dzień 3.
z Arnhem
do Amsterdamu

Dzień 4.
z Amsterdamu
do Ijmuiden

Rozdział II
Gdzie jest Sebastian?

Dzień 5.
z Newcastle
do Walwick

Dzień 6.
z Walwick
do Longtown

Dzień 7.
z Longtown
do Dumfries

Dzień 8.
z Dumfries
do Sanquhar

Dzień 9.
z Sanquhar
do Glasgow

Rozdział III
W cieniu
Ben Nevis

Dzień 10.
Glasgow

Dzień 11.
z Glasgow
do Inverbeg

Dzień 12.
z Inverbeg
do Inveraray

Dzień 13.
z Inveraray
do Barcaldine

Dzień 14.
z Barcaldine
do Fort William

Rozdział IV
Rozstania

Dzień 15.
z Fort William
do Mallaig

Dzień 16.
z Mallaig
do Sligachan

Dzień 17.
z Sligachan
do Balmacara

Dzień 18.
z Balmacara
do Shiel Bridge

Dzień 19.
z Shiel Bridge
do Fort Augustus

Rozdział V
Highlands

Dzień 20.
z Fort Augustus
do Inverness

Dzień 21.
Inverness

Dzień 22.
z Inverness
do Grantown
on Spey

Dzień 23.
z Grantown
on Spey
do Glenbuchat

Dzień 24.
z Glenbuchat
do Braemar

Dzień 25.
z Braemar
do Glamis

Rozdział VI
Znowu cywilizacja

Dzień 26.
z Glamis
do Stirling

Dzień 27.
ze Stirling
do Edynburga

Dzień 28.
Edynburg

Dzień 29.
z Edynburga
do Dalkeith

Dzień 30.
z Dalkeith
do Dryburgh

Rozdział VII
Do domu!!!

Dni 31-36
Dryburgh » Byrness » Seaton Sluice » Newcastle » Ijmuiden » Amersfort » Emmerich » Szczecin.


Rowerowa Wyprawa
Do Szkocji

18.07 - 23.08.1998

Opis naszej trasy Skorowidz alfabetyczny nazw Galeria zdjęć ze Szkocji Szczegółowe informacje dla podróżujących do Szkocji
Dalej


Jak się to wszystko zaczęło...

Pomysł wyprawy do Szkocji zrodził się w lipcu 1997 roku, podczas naszej podróży przez Polskę, o której również możecie przeczytać na stronie naszego stowarzyszenia. Przygotowania rozpoczęlimy już w zimie, a pierwszym krokiem ku spełnieniu naszych marzeń było rozrysowanie trasy tej wielkiej wyprawy. Z mapą Michelina (w skali 1:400 000) na ścianie i przewodnikiem "Blue Guide - Scotland" marszruta powstała w zaledwie jeden wieczór.

mapa trasy
Ogólna mapa trasy

Następnie nasze starania skupiły się na zdobyciu sponsorów wyprawy. Miała temu pomóc rejestracja ARGO w sądzie, jak się jednak potem okazało nasze wysiłki okazały się być całkowicie bezowocnymi. Mimo wielokrotnych prób, zastosowania wszelkich możliwych taktyk i zatrudnienia do tego celu wszystkich członków stowarzyszenia - pozyskanie sponsorów wyjazdu przerosło nasze możliwoci. W całym Szczecinie, a właciwie w całej Polsce ponieważ szukalimy również poza granicami miasta, nie znalazła się choćby jedna firma chcąca zareklamować się za naszym pośrednictwem.

Uczestnicy

Uczestnicy Rowerowej Wyprawy do Szkocji (od lewej):
Sebastian, Barciu, Radek, Ama, Monika, Paweł, Kasia, Adam, Marek,
oraz nieobecna na zdjęciu Ewa



Co się działo tuż przed...

Oczywicie wszystkie te przeszkody nie mogły nas zrazić, co najwyżej doprowadziły do przerzedzenia się szeregów chętnych do wyjazdu. Nadal jednak pozostała twarda grupa, dla której sprawa organizacji tej wyprawy stała się nieomalże sprawą honoru. W końcu udało nam się znaleźć dwie osoby gotowe wesprzeć nasze przedsięwzięcie. Byli to właciciele sklepu Cetus w Szczecinie, którzy udzielili nam zniżki na kupowane u nich towary. Oczywiste jest, iż z uprzejmoci panów skwapliwie skorzystalimy i wszelkich zakupów przedwyjazdowych dokonywalimy właśnie w Cetusie.

Być może osoby chcące pójść, a właciwie pojechać w nasze ślady zainteresuje to, jak wyglądało nasze wyposażenie. Po pierwsze mielimy 10 rowerów, z tego 8 "górali" i 2 rowerki trekkingowe. Było wród nich 5 TREKÓW, 3 AUTHORY oraz jeden MARIN i jeden rower, który najlepiej okrelić jako "no name". Wszyscy korzystalimy wyłącznie z sakw tylnych przez co bagażniki były tak wypchane, iż niewiele brakowało aby bagaż mógł służyć za oparcie. Na głowę, czy też raczej na jeden pojazd przypadała jedna dętka i parę łatek. Do tego wszelkie możliwe klucze, śróbki, gwoździe itp. przedmioty niezbędne w czasie takiej "przejażdżki". Dalej, wzięlimy cztery namioty, w których zazwyczaj spaliśmy w konfiguracji 2 + 2 + 3 + 3. Jak widać na brak komfortu nikt raczej narzekać nie mógł, było też miejsce na swobodne przechowanie bagażu. Jeśli chodzi o kwestie żywieniowe, to do gotowania służyły nam jednorazowe butle gazowe, wypróbowane już przez nas "Camping Gas CV 470". Wzięliśmy ich około 10, to jednak okazało się być liczbą nie wystarczającą. Nie było problemu z dokupieniem brakujących kartuszy, są one jednak dwa razy droższe niż w Polsce, tak więc warto jest się zaopatrzyć na zapas. Przydała się również, z początku niedoceniana, nakręcana na owe butle lampa gazowa.

Rezerwację na prom zrobiliśmy już dwa miesiące przed planowanym wypłynięciem. Korzystaliśmy z linii SCANDINAVIAN SEAWAYS (fax w Holandii 0031 255 537-556, piszemy po angielsku), a koszt biletów to 225 guldenów na osobę za miejsce w najtańszej czteroosobowej kajucie (przy zakupie biletu grupowego - dla co najmniej 10 osób). Trzeba powiedzieć, że przwoźnik to bardzo solidny i szczerze możemy go każdemu polecić. Rezerwację zmienialiśmy bowiem ze sto razy i złego ślowa nie usłyszeliśmy, w Polsce trzaśnięto by nam zapewne słuchawką już po drugim telefonie.

Bilety na pociągi w Niemczech też kupiliśmy z pewnym wyprzedzeniem. Dało nam to możliwość dokonania bezpłatnej rezerwacji, w ten sposób przy przesiadkach pociągi na nas czekały i zawsze było też wolne miejsce. Koszt biletu, tzw. Wochenendeticket, który upoważnia nas do podróżowania w weekend przez całe Niemcy bez ograniczeń wynosił w tym roku 35 DM. Bilet taki ważny jest na dwie osoby. Do tego doliczyć trzeba także 6 DM za rower
(z tym, że tutaj bilet ważny jest tylko jeden dzień, co w praktyce oznacza iż należy kupić dwa bilety: na sobotę i drugi na niedzielę. Niewiedzieliśmy o tym, ale konduktor nam darował).

Dalej


TOP
Jak to się wszystko zaczęło... Rozdział I Rozdział II Rozdział III Rozdział IV Rozdział V Rozdział VI Rozdział VII